czwartek, 8 października 2015

Małe czarne i małe białe kolczyki frywolitkowe

Nadszedł czas na kolczyki. Kontynuacja mojej serii "filigran" w drobnej i delikatnej odsłonie. Kolczyki frywolitkowe z czarnej nitki, z czarnymi koralikami istnieją w dwóch wersjach:
Frywolitka ażurowa i lekka


oraz frywolitka bogata, obszyta dodatkowo fasetowanymi koralikami


A tutaj jeszcze białe, ślubne kolczyki frywolitkowe w delikatnej wersji.


To kolejny wzór kolczyków frywolitkowych - 4 z planowanych 25


Na koniec ogłaszam, że przypisałam sobie ;-) ten blog na Bloglovin, więc zapraszam do jego polubienia

Follow my blog with Bloglovin

niedziela, 13 września 2015

Cieniowane kolczyki w bollywoodzkim stylu

Bardzo bogate i efektowne kolczyki. Duże, długie i dobrze widoczne nawet jeśli masz długie kręcone włosy! Oczywiście kolczyki są frywolitkowe, chociaż spod mnóstwa koralików prawie nie widać koronki. Kolczyki są obszyte dwustronnie więc są grube i jak na frywolitkę - dość ciężkie. Po prostu bogactwo w stylu Bollywood, chociaż kojarzą mi się też z kostiumami do tańca brzucha. A może to w sumie prawie to samo...?
   Użyłam tu trzech kolorów nitki, dwóch kolorów koralików Toho11o oraz trzech kolorów koralików Fire Polish 3mm. Wszystko po to, żeby osiągnąć efekt cieniowania zwany "ombre". Taki był temat wyzwania "Szuflady". Zresztą pomysł na kolczyki cieniowane w tej kolorystyce chodził mi po głowie, od kiedy pod wpływem impulsu kupiłam sobie cieniowany kordonek bawełniany. Jest świetny na cieniowane sznury koralikowo-szydełkowe, może na serwetkę, ale mała forma frywolitkowa z niego to nie był ten efekt....A tak by mi takie pasowały do sukienki.... Po prostu musiałam coś wykombinować ;-) I udało się! Efekt tak mi się spodobał, że zrobiłam dwie pary, jedną własną a drugą do sklepu Etsy.



Przy okazji - wygląda na to, że wreszcie zrobiłam (znaczy pokazałam tutaj...) nowy wzór kolczyków frywolitkowych, czyli to by był 3 z 25motywów w zabawie (25 Motive Challenge). Czas nadrobić zaległości w temacie i pokazać pozostałe prace, które powstawały kiedy mnie tu nie było!.

Na koniec banerek z linkiem do blogowego wyzwania.


poniedziałek, 27 lipca 2015

Pinterest - kocham...czy nienawidzę?

Słów kilka o Pinterest.
Odkryłam go poprzez team POLetsy parę lat temu. Na początku nie myślałam, żeby promować na nim moją biżuterię. Mimo to zakochałam się w Pinterest. Dlaczego?


Visit LandOfLace's profile on Pinterest.

Bo jestem chomikiem ;-). Podobnie jak wielu ludzi - uwielbiam zapisywać sobie "inspiracje". Kolekcjonować piękne zdjęcia, rzeczy które zachwycają mnie stylem, nastrojem, czasem kolorem, często jakimś detalem. Zgodne z moimi zainteresowaniami. Często dopiero klikając przycisk "Pin it" uświadamiałam sobie, że dany styl, motyw czy zagadnienie jest w kręgu moich zainteresowań. Że cieszy, pobudza moją wyobraźnię. I nie jest prawdą, że gdy ktoś zbiera "inspiracje" - to tylko po to żeby je skopiować. No przepraszam, ale mam teraz ponad 8700 pinów na Pinterest. Życia by mi nie starczyło żeby to kopiować....Za to mam wrażenie, że takie swobodne, niezobowiązujące zbieranie rzeczy, które mi się podobają, pomogło i nadal pomaga mi uświadomić sobie, kim jestem/chcę być, bo niestety zbyt często staram się być "normalna", co wychodzi dość szaro i nijako...



Tak więc Pinterest jest przydatny - całkiem inaczej.
Nie tylko jest bardzo poręcznym obrazkowym linkowiskiem (tak, kocham go również za to!) 

Pinterest może pomóc uświadomić sobie, jakich ludzi (podobnych do mnie, o podobnych zainteresowaniach) najłatwiej mi będzie przyciągnąć do siebie, do mojego bloga, sklepu, strony na facebook. Dla jakich ludzi tworzę. Samo kolekcjonowanie pinów do takich swoich różnych tablic jest sposobem poznawania swoich potencjalnych odbiorców - i sposobem mówienia im - jestem tutaj, jestem podobna do ciebie. Lubię to samo co ty.

 Lubię oglądać strony ludzi, którzy mają tam własne osobiste kolekcje rzeczy które ich zachwycają. Nie bezosobowe tablice w stylu "for her", "for kids", "my works on Etsy"(jakby cały czas się zastanawiali, czy to co pinują spodoba się szerokiej publice). Lubię poprzez tytuły i zdjęcia poszczególnych tablic widzieć, jaką osobą jest właściciel tej strony. Prawdziwy człowiek, nie baner reklamowy. Czasem części jego zainteresowań nie podzielam, nie rozumiem co i w jakim celu linkuje... Ale jest sobą - barwnym, wyjątkowym, jedynym na świecie człowiekiem - i to jest piękne.

A Ty - jakie tablice na Pinterest najchętniej przeglądasz?



PS. Byłabym zapomniała napisać, dlaczego nienawidzę Pinterest...

Bo WCIĄGA! ;-) 


PS2. Patrząc na mój Pinterest - co sądzisz o mnie? ;-) Pierwsze skojarzenie?

niedziela, 19 lipca 2015

Red Galaxy - Czerwona galaktyka - frywolitkowy naszyjnik inspirowany kosmosem

Okazały naszyjnik z frywolitki, koralików i decoupage'owego kaboszona - mroczne cudeńko iskrzące się czerwienią, fioletem i pomarańczem. Pracowałam nad nim ostatnio, dość długo, bo w przerwach między innymi pracami na zamówienie.
Pomysł zrodził mi się w głowie jako połączenie Romantycznego Wisiora oraz... pewnego wyzwania blogowego. Tym razem padło na blog "Pomorze craftuje". I co z tego, że Pomorze to dla mnie ten drugi koniec Polski... Pomysł opanował wyobraźnię, oczy zabłysły... trzeba było działać!




Bezczelnie wydrukowałam sobie inspirację zabawy i nakleiłam ją na drewienko. Zabezpieczony lakierem centralny kaboszon oprawiłam w koraliki, frywolitkę, koraliki i jeszcze trochę frywolitki ;-)

http://pomorze-craftuje.blogspot.com/2015/06/zyj-kolorowo-13.html



http://pomorze-craftuje.blogspot.com/2015/06/zyj-kolorowo-13.html

  Całość utrzymana w mrocznej tonacji, z błyskami w niezwykłych czerwonawych, fioletowych i pomarańczowych odcieniach. Koraliki Toho znów okazały się niezastąpione - uwielbiam ten nieograniczony wybór kolorów!

A na koniec pobawiłam się chwilkę w tworzenie kolażu na Polyvore - to taka moja nowa miłość.

Red Galaxy


środa, 15 lipca 2015

Romantyczny Wisior w koronkowej oprawie

Romantyczny wisior z bardzo dużą ilością koronki dookoła - to wynik pewnego zamówienia. Dostałam do oprawienia drewniany wisior decoupage, w bardzo romantycznym stylu retro. Miał być takim zwykłym wisiorkiem w ramce, ale szukając odpowiedniego koloru nitki przyłożyłam do drewienka kremową wersję tego frywolitkowego naszyjnika. "Czekaj, czekaj, mam pomysł! Widzisz to? A gdyby tak......"
Pomysł znalazł akceptację - i tak powstał pierwszy tak bogato oprawiony wisior.
Wzór naszyjnika trzeba było dostosować do rozmiaru kółeczka, żeby nic się nie falowało, ale warto było...



A tak wygląda druga strona naszyjnika - inaczej zrobiona oprawa, żeby zasłonić tak mało wzoru drewienka jak to możliwe.


Na koniec muszę przyznać, że pomysł tak bogatych opraw do wisiorów bardzo mi się spodobał, z pewnością na tym jednym się nie skończy!

sobota, 27 czerwca 2015

Naturalne testowanie

Od razu potwierdzam - tak, zapóźniona jestem. Nie zdążyłam na czas, nie zdążyłam po czasie... Oj..nooo...tak bywa. Zapuściłam sobie bloga, ale już wracam z mocnym postanowieniem poprawy ;-)

Tym razem pokażę Wam prace, które przygotowałam w ramach "Testowania z Szufladą"... tyle że się spóźniłam...

Tutaj można zobaczyć prezentację pięknych prac innych osób, które dostały koraliki do testów.

A ja przygotowałam dwie prace (hmm, trzy właściwie..) Naszyjnik frywolitkowy i dwa eko pierścionki.
Wszystkie wykonane z bawełnianego kordonka w bardzo naturalnym, beżowym kolorze, oraz testowanych koralików, chyba ze skorupy kokosa?


http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2015/05/testuj-z-szuflada-3-wyniki-naboru.html

Jak Wam się podobają? Lubicie pierścionki z dużym oczkiem?

czwartek, 30 kwietnia 2015

Frywolitkowy narcyz i kołnierzyk - tatted lace daffodil and lace collar

Zrobiłam frywolitkowego narcyza w wersji zakładkowej. Ten żółty kwiatuszek powstał dawno temu na kwiatowe wyzwanie - długo sobie leżał czekając na wykończenie. Podwieszony na próbę do zakładki-łodyżki okazał się całkiem fajnie wyglądać.





Był do tego narcyza inny pomysł ( i nadal jest!) a na dodatek nawet zamierzałam podzielić się wzorem. (Jeśli jesteście chętni - piszcie!) To już następnym razem, bo mnie czas goni. Tak czułam że to tak będzie w tym miesiącu, planów było mnóstwo, i jakoś tak nie udały się..... część poprzekładam na następny miesiąc, bo szkoda marnować pomysły, ale ominęło mnie kilka fajnych wyzwań, na które zwyczajnie się nie wyrobiłam. Bardzo żałuję.
Najgorsze chyba jest to, że sama u siebie na blogu ogłaszałam wyzwanie z frywolitkami w ubraniach - i nie zdążyłam wykończyć spódnicy. Już prawie-prawie jest gotowa, ale do północy nie zdążę, nie mówiąc o zdjęciach....
Może mi zostanie wybaczone zgłaszanie się z jednodniowym opóźnieniem...?
   Za to niespodzianie zostałam poproszona o zrobienie koronkowego kołnierzyka na wymiar specjalnie do sukienki. Kołnierzyk został doszyty, więc chyba się kwalifikuje...?



Na drugim zdjęciu gotowy kołnierzyk, na pierwszym zdjęciu lepiej widać sukienkę i jak to w całości wygląda, za to koronka w trakcie przymiarki, nie skończona i przypięta szpilkami.
Wyszła bardzo skromna, elegancka maturalna sukienka. Gdybym szyła taką dla siebie, dekolt nie byłby tak bardzo przy szyi, ale generalnie efekt mi się podoba.
(tak na marginesie - sukienka ze sklepu, nie szyłam jej)
Co sądzicie o takich koronkowych kołnierzykach? Macie? Nosicie? Marzycie o takim?
Kiedyś myślałam, że są "babciowe" i dziwne. A teraz zaczynają mi się pojawiać na nie coraz to nowe pomysły. Chyba nie poprzestanę na tym i na poprzednim czarnym kołnierzyku ;-)

Byłabym zapomniała o banerkach ;-)

http://kreatywnybazarek.blogspot.com/2015/04/kwietniowe-wyzwanie-kwiatowe.htmlhttp://landoflaces.blogspot.com/2015/04/zadanie-13-wspolna-nauka-frywolitki-w.html

czwartek, 9 kwietnia 2015

Tatted lace edgings on skirt - Frywolitkowe wykończenia na spódnicy

Zapowiadana długa zielona spódnica z koronkami wciąż w trakcie pracy, ale już blisko końca.
Przygotowałam długi kawałek koronki w trójkąty (jeszcze za krótki) i dwa małe kawałki na próbę specjalnie do zdjęć. Ta szeroka wersja "W" to po prostu dorobiony drugi rządek do tych trójkątów.


Która wersja Wam się najbardziej podoba? Która góra, który dół? Poradźcie proszę, bo już sama nie wiem która wersja lepsza, i ile dorabiać koronek.
Dla wyjaśnienia - dolna część spódnicy ma taki odcięty pasek szerokości około 11cm, i mogę go przyszyć do górnej części i schować szew pod koronką, albo zostawić ażur.
    Na koniec pokażę Wam jak to wyglądało na początku: bałagan na podłodze ;-) Nawiasem mówiąc - krojenie po skosie jest bardzo ścinkotwórcze - dużo resztek zostaje i oczywiście już coś z nich wymyśliłam ;-)


Cała spódnicowa akcja wzięła się stąd, że postanowiłam coś przygotować na 13 zadanie wspólnej nauki frywolitki.W końcu sama wymyśliłam zadanie - nie wypada mi nic nie zrobić... Mam nadzieję, że dobrym przykładem zachęcę Was do działania!

środa, 8 kwietnia 2015

Bałtyk w kremie czyli koralikowy wisiorek

Dzisiejszy maleńki wisiorek powstał z kolejnego kamyczka z bałtyckiej plaży, pięknie oszlifowanego przez morskie fale, a pewnie wcześniej również przez nurt rzeki, z którą trafił z odległych gór do morza. Tym razem szaro - kremowy, czy raczej kremowo - szary, z ciepłymi, niemal żółtymi odcieniami. Dostał więc oplot z kremowych koralików w budyniowo - waniliowym odcieniu, z niewielkim dodatkiem hematytowo - szarych drobinek. I z przodu i z tyłu równie efektowny.



W przygotowaniu coś dłuuugiego - stąd długo trzeba na to czekać ;-) Zaczęłam w sobotę i supłam dalej...Ale mam nadzieję, że skończę na jutro. Kto zgadnie co przygotowuję? Może chociaż kolor zgadniecie? ;-)

niedziela, 5 kwietnia 2015

Frywolitkowa serwetka serduszkowa - koniec! / Last row of heart tatted doily

Skończyłam serwetkę!
Cóż więcej dodać?
Ostatni rządek robi się szybciutko, za to na dwóch czółenkach. Pomarańczowym i czerwonym kolorem zaznaczyłam w którym miejscu trzeba odwrócić robótkę i pracować tym drugim czółenkiem.
Kiedy wszystkie 20serduszek jest już na miejscach, można zakończyć ten i poprzedni rządek.
Jak Wam się podoba cała serwetka? Supłacie? Macie w planach?

I finished my heart doily!
What schould I say?
Last row we make very quickly, but with two schuttles. I mark orange and red where we need turn the lace and work with second schuttle.
When we have all 20 hearts in place - we can finish this and the previous row.
And how do you like this doily? You make this?Or maybe you have it in the plans?



Na koniec seria zdjęć zimowo wiosennych. Nie wiadomo, które to święta ;-)




Chcę wiosny...I need a spring....

środa, 1 kwietnia 2015

Zadanie 13 - wspólna nauka frywolitki w wersji gościnnej

Dziś to ja - gościnnie - prezentuję temat frywolitkowego zadania na kolejny miesiąc.
Kwiecień. Początek pierwszego prawdziwie wiosennego miesiąca - kocham ten czas! Nadchodzi pora, by wyrzucić z szafy grube ubrania, a wyciągnąć cienkie, lekkie i kolorowe. To też dobry moment na przegląd garderoby i niewielkie odświeżenie posiadanych zestawów.
Na fali wymiany garderoby przypomniałam sobie o pewnej bardzo mądrej radzie, która brzmi:
"Noś swoje prace - bądź swoją własną reklamą"
Uświadomiłam sobie, że mam w tym temacie bardzo dużo do nadrobienia, bo poza kolczykami rzadko kiedy noszę coś własnego. Straszne! Mam nadzieję, że Wy tak nie robicie ;-)
A przecież kocham frywolitkę! Czy Wy też? Pewnie tak, skoro się jej wytrwale uczycie!
Chciałybyście pokazać światu swoja pasję? Nie chować w domu, w szufladzie, ale nosić z dumą?

Dlatego zaproponuję Wam temat, który może w pierwszym momencie wyda Wam się bardzo trudny... ale wcale tak nie jest!

Zadanie 13 - frywolitka w ubraniach


   Niech Was nie przeraża myśl, że tu trzeba niezwykłych umiejętności krawieckich i koronczarskich. To jest zabawa, wyzwanie dla osób które chcą się dopiero uczyć, ale i rozwijać. I jestem pewna, że jeśli tylko będziecie chciały - poradzicie sobie z tym tematem.
Zebrałam dla Was kilka inspiracji. Zobaczcie same - czy to takie trudne?
Żeby nie było tak całkiem bezobrazkowo - pokażę Wam moje stare torebki z krzywych nawet-nie-kwiatuszków, oraz suknię ślubną ozdobioną ukoralikowanymi motywami z frywolitki.

http://dorartthea.blogspot.com/2010/07/slubna-hand-made.htmlhttp://dorartthea.blogspot.com/2009/02/druga-i-trzecia.html

 A przede wszystkim inspirację, która sprawiła, że zgłosiłam się z pomysłem tego tematu do Organizatorek i Założycielek całej zabawy - Justyny i Reni. Tak - to wstawka do sukienki Justyny - osoby która uczy się frywolitki dopiero od roku!

http://paperafterhours.blogspot.com/2015/01/serce-w-kolorze-blue.html

A więc - nie ma wymówek! ;-)

    Najlepsze jest to, że w tym zadaniu możecie wykorzystać nawet te pozornie niepotrzebne skrawki i kawałki własnoręcznych koronek - ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia!
A może mnie zaskoczycie swoimi własnymi pomysłami? W końcu tylko Wy wiecie, co macie w szafie i co chciałybyście poddać odświeżeniu na wiosnę!

Możecie zgłaszać tyle prac ile chcecie, czujcie się swobodnie i korzystajcie z  InLinkz zwanego Niebieską Żabą. Nie zapomnijcie o banerku, a zresztą tutaj można przeczytać cały "regulamin" zabawy. Ps.Zwróćcie uwagę na punkt 7 - byłoby to bardzo pomocne dla Dziewczyn w kolejnych miesiącach ;-)


wtorek, 31 marca 2015

Pierwsza pisanka i naszyjnik z łańcuszkiem

Coś się ostatnio nie mogę wyrobić, więc odejdę od zwyczaju pokazywania jednej pracy na post. Dziś - ostatniego dnia marca i ostatniego dnia trwania dwóch wyzwań - trzeba było się wyjątkowo sprężyć, więc będzie tak od Sasa do Lasa ;-)
Po pierwsze bardzo chciałam wziąć udział w wyzwaniu gościnnej projektantki Szuflady - bo temat był bardzo ciekawy i zainspirował mnie. Nie mogłam nie wykorzystać okazji żeby zrobić naszyjnik z czarnej frywolitkowej koronki ze sporym dodatkiem srebrnego łańcuszka. Powstała czarna, choć z błyskiem - gotycka obróżka.



 A druga praca to moje pierwsze frywolitkowe jajko, przygotowane specjalnie z powodu dwunastego tematu wspólnej nauki frywolitki. Nie mogłam sobie odpuścić tematu, chociaż z jajkami mi nie po drodze jakoś. Na osłodę zrobiłam sobie jajko w ulubionym kolorze i z ulubionej nitki. Jestem z niego zadowolona, tylko co ja z nim zrobię? Będzie sobie chyba leżało na moim kamulcu, który przytargałam do domu z ostatniej wyprawy do lasu - taki był piękny, uznałam, że muszę go mieć jako podręczne tło do zdjęć. Na jego fragmencie (takim odłupku przyniesionym do domu kilka dni wcześniej) robiłam już zdjęcia i bardzo mi się podobał efekt.
Oplot do jajka robiłam z głowy, bo uznałam, że to i tak zależy od wielkości wydmuszki i grubości nici, więc tak sobie supłałam bez planu.




Ufff, już myślałam, że mi wichura pokrzyżuje plany, bo wyłączyło mi prąd, dobrze, że znów jest, więc szybciutko wstawiam banerki i linkuję gdzie trzeba... Bo jak znowu wyłączą...?

http://reanja1.blogspot.com/2015/03/oswajanie-frywolitki-zadanie-12.htmlhttp://szuflada-szuflada.blogspot.com/2015/03/wyzwanie-marcowej-projektantki.html

Nawiasem mówiąc już jutro postaram się ogłosić 13 zadanie frywolitkowe - taki mnie gościnny zaszczyt spotkał :-)

piątek, 27 marca 2015

6 or maybe 7 row of my heart doily - 6 a może 7 rządek mojej serduszkowej serwetki

Gdyby policzyć rządki od środka, to ten wychodzi ostatni - siódmy. Ale robimy go jako szósty, na odwrót.
Tym razem bardzo czasochłonny rządek. Trzeba zrobić 20 niedokończonych serduszek jednym ciągiem. Lubię takie wzorki - szerokie, długie, skomplikowane, ale bez chowania nitek z mnóstwa osobnych elementów.
  Serduszka robimy jednym czółenkiem i nitką do kłębka. Powstanie długa , efektowna serduszkowa taśma. Nie ma potrzeby zamykać jej od razu w koło, tak będzie łatwiej robić kolejny rządek.
Wszystkie pikotki są krótkie - łączące, nie ozdobne.

If you number the rows from the center to the edge - this one will be last - 7. But we will make it as a 6 - inversely.
This time we will make wery time-consuming row - 20 unfinished hearts in one sequence. I very like patterns like this - wide, long, maybe complicated, but without a lot of separate elements and without many threads to hide.
This row we make with one shuttle and ball thread. It will be long heart "ribbon". You
don't close it in a circle -
it will be easier to do the next row.
Every picots in this row are small - to join, not to decorate. 



czwartek, 26 marca 2015

Celtycka zielona bransoletka frywolitkowa - Green celtic tatted bracelet

Zielony kolor lubię, chociaż najulubieńszy nie jest. Zajmuje trzecie miejsce - po odcieniach turkusowo-morskich i niebieskościach. Zieleń to kolor na który patrzę z przyjemnością, chyba, że trafi się jakiś sztuczny świecący odcień. Trudno by było nie lubić zieleni, gdy się kocha spacery po lasach i łąkach, zioła i inne takie. Gdyby w Danusi zabawie nie było napisane, że blogi kulinarne się nie liczą, to bym zgłosiła swoją handmade sól sosnową ;-)
Zielony pięknie pasuje osobom rudym. Najpiękniejsze ubrania jakie wpadają mi w oko są zwykle w tym kolorze - i muszę się powstrzymywać, bo to, że dany ciuch jest w moim stylu i pasowałby mojej przyjaciółce Rudej Monice - nie znaczy niestety że ja będę w tym dobrze wyglądać. Niewiele jest odcieni zieleni, które mnie nie przytłaczają jaskrawością, nie gaszą nadmierną szarością i oliwkowością. Dlatego mam w szafie póki co jeden kawał materiału w fajnym zielonym odcieniu - czeka na swoją kolejkę do szycia. I miałam czapkę, ale kiedyś zostawiłam w autobusie :-(
Za to mam w pokoju stary kaflowy piec w zielonym kolorze, i dywan, a na dodatek lampkę z ceramicznym "brzuszkiem" idealnie pasującą do pieca ;-)
       W ramach zabawy w kolorki brałam pod uwagę dwie wersje - tą z szarością i żółcią, i tą prawie całkowicie zieloną. Róż i żółty to połączenie stanowczo nie dla mnie.
Szarość za mną chodziła, ale nijak nie mogłam połączyć jeszcze z dodatkową żółcią, więc stanęło na wersji zielonej z dodatkiem 5%...szarego. Taki kompromis.
 Jak już skończyłam, uświadomiłam sobie, że gdybym się pospieszyła o kilka dni, utrafiłabym z moją celtycką bransoletką na święto Irlandii...Wiecie, święty Patryk, koniczynki i inne takie.... Ale się spóźniłam.
     Wzór na bransoletkę jest dostępny tutaj. Prosty, ale czasochłonny, bo koronka układa się gęściej niż by się zdawało w trakcie pracy. Nie obcinajcie nitek przed przewleczeniem wstążki - może się okazać, że trzeba będzie dorobić jeszcze trochę. Polecam wszystkim kochającym frywolitki celtyckie - bardzo fajny efekt bez kombinowania.


Specjalnie wyszukałam do zdjęcia te pyszne, leśne koniczynki czyli szczawik zajęczy. Bransoletka bardzo mi się z nimi kojarzy i jak widać niemal wtapia się w tło.

Na koniec pytanie regulaminowe - co pasuje do koloru seledynowego.Oj, to zależy co rozumiemy przez seledynowy, bo jeśli wpisać w gugla, wyskakują różności od fosforyzującego awokado, poprzez pistację aż po miętę, a nawet turkus się trafi. Podobno jest to kolor powstały ze zmieszania jasnej zieleni z szarym. Czyli biały + zielony + trochę czarnego, lub koloru kontrastowego dla zieleni - czerwonego (żeby uzyskać szarość). Wniosek z tego, że pasują wszystkie powyższe składowe. Plus biel z czerwienią czyli róż (oj nieeee..no chyba że pastelowy, złamany szarością) Według mnie pasują też turkusowo-morskie kolory, ale też chłodne brązy i beże. Jednak pierwszym skojarzeniem pasującego koloru była szarość. Takie stonowane połączenie.
I byłabym zapomniała o banerku zabawy - bo zwykle ich nie wstawiam. Banerek według mnie jest akurat seledynowy ;-)

http://danutka38.blogspot.com/2015/03/cykliczne-kolorki-marzec.html

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...