piątek, 27 lutego 2015

Bałtyk dla Niej i dla Niego

A tak naprawdę to chyba oba dla mnie ;-) Tytuł wziął mi się z tematu wyzwania w Szufladzie, a że zadane kolorki są perfekcyjne dla mnie, więc bez podziału na męskie i damskie zrobiłam sobie dwa wisiorki. Wykorzystałam dwa kamienie z Bałtyckiej plaży. Ciemnoszary "Titanium" i ciemnoszaro - bordowy, czy jak się ostatnio nazywa ten kolor - "Marsala", chociaż dla mnie po wieki pozostanie kolorem "Mauve" od czasów pewnej szminki której koloru już nigdy później nie udało mi się kupić.
Oba kamyki oprawiłam w koraliki Toho. Do wyzwania zgłaszam szary bo mi się bardziej podoba ;-)







Jeszcze banerek:

http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2015/02/wyzwanie-nr-2-dla-niej-dla-niego.html

Przy okazji - bo mi się luty coś za szybko kończy, chciałam Wam jeszcze pokazać wisiorek, który zrobiłam w ramach "11 zadania z oswajania frywolitki" - onion rings w wersji ślimakowej z multikolorowej nitki.


czwartek, 26 lutego 2015

Pomarańczowy błysk

Pomarańczowy jest kolorem, o którym mogłabym powiedzieć, że go nie lubię. Nie noszę, bo mi nie pasuje całkiem. Przynajmniej nie trafiłam jeszcze na taki, który by mi pasował. Osobiście rudego brązu nie zaliczam do pomarańczy tylko już do brązów... zresztą też nie bardzo mi pasuje, chociaż owszem, podoba się.
  Przez długi czas miałam swój pokój pomalowany na okropny, brzoskwiniowo-pomarańczowy kolor. Spadek po przodkach ;-) a z malowaniem schodziło dłuuuugo, bo zabrać się za malowanie oznacza remont generalny włącznie z kuciem ścian pod nową instalację elektryczną...
Kiedy latem zeszłego roku ten okropny pomarańcz zaczął znikać pod bielą gładzi szpachlowej - byłam w euforii. Wreszcie od pół roku mam cudownie białe ściany w swoim najbliższym otoczeniu. Ufff.
   Z drugiej strony pomarańczowy w naturze jest OK. Lubię nasturcje i nagietki (oba kwiatki jadalne! a jak świetnie wyglądają w sałatce!), kocham smak i zapach pomarańczy i mandarynek, marchewka też jest dobra... I kurki (pieprznik jadalny - taki pyszny grzybek) w mojej okolicy rosną w wersji bardziej pomarańczowej niż żółtej. Można by powiedzieć, że lubię pomarańczowy, patrząc na ilość pomarańczowych kosmetyków w mojej łazience - po prostu kocham zapach pomarańczy.
   Jak widać - do pomarańczowego mam mieszane uczucia.
Kiedy więc dowiedziałam się, że na miesiąc luty kolorkiem obowiązującym u Danutki jest pomarańczowy.... miałam chwilę wahania. Co zrobić?
Na szczęście kilka dni wcześniej przeglądałam moje kamulce z Bałtyku. Znalazłam taki niezwykły, ciemnobrązowy z rudopomarańczową błyskawicą i włożyłam go do woreczka z pomarańczowo-rudo-ognistymi Toho do oprawienia w wolnej chwili.
Tak więc postanowione. Robię wisior kamienno - koralikowy
Z tą "wolną chwilą" zeszło mi prawie cały miesiąc, a to dlatego, że miałam omyłkowo przesunięty wskaźnik na kalendarzu na marzec. Układ dni taki sam, tylko miesiąc krótszy, ups...Ale do rzeczy, oto mój wisiorek z rudą błyskawicą.



 Nie jestem pewna, czy się mieszczę w dopuszczalnych 5% innego koloru czyli brązu który jak dla mnie jest ciemnym rudym (jak liczyć plamki które widać na następnym zdjęciu?). Ale z zawieszeniem powinnam się zmieścić - nawiasem mówiąc sama skręcałam sznureczek z jedynych posiadanych odpowiednio pomarańczowych nici (takich do haftu maszynowego).

A tak wyglądał sam kamyk przed oprawieniem. Po prostu kamyk z plaży, a jednak inny, ciekawy. Naturalne kolory, ani grama sztucznych barwników. Niesamowite, jakie skarby można znaleźć pod nogami :-) Jeśli tylko potrafi się patrzeć. Na tamtym spacerze po plaży byłam jedyną osobą, która napychała sobie kieszenie kamulcami ;-)


Na koniec jeden z banerków zabawy - ten pomarańczowo-pomarańczowy, bo pozostałe połączenia kolorów całkiem mi nie pasowały. Pomarańczowy najchętniej łączyłabym z czernią lub szarością.Ale może Wam się podobają bardziej żywe zestawienia?

http://danutka38.blogspot.com/2015/02/cykliczne-kolorki-luty-i-zwiastun.html

Całkiem na koniec byłabym zapomniała o propozycji koloru na marzec. Moją propozycją jest głęboki, dostojny fiolet irysów lub tojadu, ten który tak cudnie komponuje się z ciemną zielenią. Prosto z natury. Chyba po prostu mam ochotę na fiolet, a w ramach szalonego połączenia kolorów typowego dla cyklicznych kolorków - fiolet z zielenią przygarnęłabym chętnie, bo jest fantasy-fantastyczny, kojarzy mi się z księżniczkami, elfami i ogólnie bajkami. Fiolet rządzi.

wtorek, 24 lutego 2015

Cebulkowe kolczyki w zimowych kolorach

Wielowarstwowe rządki koralików we frywolitce już od dawna mi się podobały. Pierwszy raz trafiłam na takie na stronie tej utalentowanej twórczyni frywolitki TUTAJ, TU lub TU- i to z Nią właśnie kojarzą mi się tego typu koronki.
 Pewnie jeszcze długo bym nie spróbowała zrobić własnych, gdyby nie warstwowo-cebulkowy temat "Oswajanie frywolitki Zadanie nr11", organizowany tym razem na blogu Reni.
Dodatkowo wykorzystałam kolory z wyzwania zimowego w ArtPiaskownicy - bo czasem samemu ciężko się zdecydować, którą nitkę wybrać i które koraliki. Zdążyłam w ostatnim momencie, a miałam zaplanowane prawie od początku tego miesiąca... co za jakiś taki miesiąc..? Ech... Poprawię się;-)

Wzór-inspiracja z pierwszego linku został całkiem przerobiony, a właściwie robiłam go z pamięci, mgliście pamiętając, że był z czterema płatkami i cieniowany. Wyszło mi coś własnego. Niewielkie i delikatne kolczyki w błękicie, z dodatkiem brązów i kremu


Na koniec banerki - warstwowy i zimowy.

http://reanja1.blogspot.com/2015/02/11-zadanie-czyli-lutowe-osfajanie.htmlhttp://art-piaskownica.blogspot.com/2015/01/styczniowe-kolory.html

wtorek, 3 lutego 2015

Serwetka serduszkowa 4 i 5 rządek - Heart doily 4 & 5 row.

Witajcie! Dziś z kilkudniowym poślizgiem prezentuję kolejny rządek serwetki, a właściwie dwa. Miało to wyglądać inaczej, ale po chyba pięciu podejściach stanęło na takim podwójnym rządku. Oba proste, na jedno czółenko i kłębek, ale obwodu przybywa, więc i pracy coraz więcej.
Bardzo jestem ciekawa, jak Wam idzie supłanie serwetek? Czy ktoś tworzy razem ze mną? Wychodzi Wam? Kiedyś już pokazywałam wzór na niewielką serwetkę, ale nie wiem czy ktokolwiek ją robił oprócz mnie? Teraz też nie wiem, jak Wam idzie, czy są jakieś problemy, czy się nie faluje lub nie ściąga.
Mam wrażenie, że ten rządek jest taki trochę ryzykowny - jeśli ściągacie łuczki słabiej niż ja - może się Wam zrobić koszyczek... Kolejny rządek będę się starała zrobić bardziej uniwersalny. W razie czego dajcie znać jeśli są jakieś problemy. Myślę, że mogłabym zmodyfikować tą serwetkę, ale wpadłam na to kiedy już miałam pół piątego rzędu i nie miałam siły robić kolejnego podejścia.
  Pewnie zauważyliście, że zdecydowałam się na pikotki. A jednak ;-) Patrząc na rządek drugi doszłam do wniosku, że pikotki oprócz dodawania uroku i utrudniania prasowania mają też funkcję bardzo techniczną. Sprawiają, że mocno ściągane długie łuczki nie wyginają się i lepiej się układają. Teraz po fakcie patrząc na rządek drugi widzę, że ma tendencje do krzywienia się, a pikotki by pomogły. Ot, nauka na przyszłość.
  Jeśli supłacie razem ze mną, dajcie znać jak to wychodzi. Jeśli będzie się marszczyło, to przerwijcie supłanie i napiszcie mi - zrobię inny wzór, bardziej elastyczny. W końcu nic nas nie goni, nie musimy koniecznie kończyć na Walentynki ;-)

Pattern to improve - please wait for better version


  EDIT:
Po porządnym rozprasowaniu serwetki doszłam do wniosku, że muszę zmienić 4+5 rządek bo jest za mały. Przepraszam za utrudnienia, lepiej poczekajcie na poprawioną wersję, bo ta może zniekształcać 3 rządek na łuczkach-trójkącikach do trójlistków - albo zrobi się Wam koszyczek. Aktualnie supłam lepszą wersję ale jeszcze trochę to zajmie. Pewnie się niecierpliwicie :-( Przepraszam, pospieszę się!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...